-Witaj!-Przywitała mnie na pewno starsza dziewczyna z długimi, blond włosami.-Jestem Diana, przewodnicząca kampusu.-Przedstawiła się i dała mi jakieś kartki.-A ty?
-Jestem Lana.-Powiedziałam i zaczęła przeglądać papierki które mi dała.
-Super. A więc tam są wejścia którymi przechodzimy wieczorem lub jak wracamy z imprezy.-Pokazała drugą furtkę, która znajdowała się na samym końcu ulicy.-Tam są mieszkania nauczycieli i tam wieczorami nie radzę. Pokaż gdzie masz pokój?-Podałam jej swoją kartkę.-102. Twój pokój jest na samym końcu korytarza, trzecie piętro.
-Dzięki.-Podziękowałam, a Diana odeszła.
A ja zostałam sama. Jak miałam się zabrać z 4 dość sporymi walizkami? Nagle ktoś wywalił się o nie. Odwróciłam się i zobaczyłam dziewczynę, która dość niezdarnie podniosła się z ziemi.
-Przepraszam. Nie powinnam stawiać ich na środku chodnika.-Przeprosiłam.
-Nic takiego.-Powiedziała.-Chyba się sama nie zabierzesz z tymi tobołami. Pomóc ci?-Zapytała.
-O tak!-Powiedziałam z uśmiechem.-Jestem Lana, a ty?
-Jestem Suri. Który pokój?
-102.-Powiedziałam i złapałam za rączki od walizek.
-O mój boże! To tak jak ja!-Wzięła walizki i weszłyśmy do kampusu.-Tam jest kuchni-pokazała ręką w głąb korytarza na pierwszym piętrze.-Jest tam jeszcze jadalnia i pokoje dla kujonów.
Wchodziłyśmy na pierwsze piętro, a Suri cały czas mówiła.-O! Wiesz zapomniałam. Dziś jest impreza powitalna u mojego znajomego. Pójdziesz?-Zapytała.
-Z chęcią.-Zgodziłam się i zanim obejrzałam byłyśmy u ''nas'' w pokoju.
Rozpakowałam swoje rzeczy i poukładałam w szafkach, a moja współlokatorka gdzieś poszła. Zadzwonił telefon.
-Halo?-Odebrałam.
-Cześć kochanie. Miałaś zadzwonić. I jak?-Zapytała mama.
-Przepraszam. Jestem już w pokoju rozpakowałam się i zaraz idę się myć i spać.-Powiedziałam grzecznie, a na końcu ziewnęłam. Gdyby rodzice wiedzieli że idę na imprezę, kazali by mi przyjechać do domu.
-No to idź się myć i spać, kochanie. Dobranoc.-Pożegnała się.
-Dobranoc.-Powiedziałam i rozłączyłam się.
Nagle do pokoju weszła Suri.
-Jeszcze nie gotowa?-Zapytała zaskoczona.
-Zaraz poszukam sobie czegoś ładnego.-Powiedziałam i podeszłam do swojej szafy.
Wybrałam ubranie, buty i dodatki. Ubrałam się i lekko pomalowałam, rozczesałam włosy. Kiedy wyszłam z łazienki wyglądałam wystrzałowo! A Suri ubrała się w czerwoną obcisłą sukienkę i czarne szpiki. Wyglądała nieziemsko-Jezu jaka ty śliczna!-Pisnęła Suri.
-Nie przesadzaj... Ty jesteś ładniejsza-Powiedziałam.-Idziemy?-Zmieniłam temat.
-Jasne chodź.-Pociągnęła mnie do drzwi.
Szłyśmy drugim wejściem bo było już po 21. Na korytarzach pełniło się od ludzi. Ledwo przecisnęłyśmy się przez tłum.
Dom znajomego Suri znajdował się cztery przecznice dalej. Gdy byłyśmy już prawie na miejscu, podbiegł to nas jakiś chłopak. Bardzo przystojny w moim wieku albo trochę straszy.
-Suri!-Krzykną.
-Adam!-Odkrzyknęła i podbiegła do niego.
Przytuli się, ale nie tak jak para tylko bardziej jak dobrzy znajomi.
-Adam to jest Lana.-Przedstawiła nas sobie-Lana to jest Adam.
Podaliśmy sobie dłoń i poszliśmy się zabawić.
Genialny blog, widziałam zwiastun :)
OdpowiedzUsuńZapraszam
http://wet-streets.blogspot.com/
Bardzo mi się podoba to opowiadanie, na pewno będę czytać dalej :) :) :) :)
OdpowiedzUsuńJakbyś miała ochotę to zapraszam do mnie :)
Jak już mówiłam świetnie piszesz ! :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję,że też mnie odwiedzisz:
http://twoworldshistory.blogspot.com/
świetnie piszesz.. bardzo przyjemnie się czyta, na pewno jeszcze nie raz tu wrócę ^^
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie ;)
http://anuula.blogspot.com/
Wygląd bloga..Po prostu brak słów ale i notka jest genialna..Gratuluje po prostu tyle :)
OdpowiedzUsuńhttp://mzmzycie.blogspot.com